ten co za życia
ostoją dla bliźnich
nie bierze tylko daje
dostąpi zaszczytu
stanie się jednym z nas

kiedy noc zawładnie niebem
a wiatr przegoni chmury
niczym dobry pasterz
który chroni swoje owce przed zmrokiem
można zobaczyć nas na firmamencie
jesteśmy gwiezdnym ziarnem
rozsianym pośród konstelacji
płaczemy czasem deszczem
dlatego wiosna olśniewa gęstym kwieciem
zalewa życiem i budzi
namiętności

Bóg zniewolił nas swoją miłością
myśli że tylko przy nim możemy być szczęśliwi
skuci kajdanami zaborczości
nie możemy gonić swoich pragnień
nasze serca płoną
i czujemy się samotni

tylko szatan może nas zrozumieć
jako pierwszy uwolnił się spod jego jarzma
teraz wyciąga do nas ręce

zakłamani swoją propagandą
nie wierzycie

zrozumcie
nie chcemy być aniołami
patrzyć na świat zamknieci w kryształowej kuli
ranić skrzydła o jej gładkie powierzchnie
żyć na wyspie obfitości
marząc i śniąc o wolności

czas jednak nie zna litości
nieubłagany wymierza wyroki
obnaża prawdy bolesne postaci
kiedyś i was postawi na swoim szafocie
staniemy się wtedy jednością
autystycznym morzem wzywającym pomocy
gdy inni słyszą tylko niezrozumiały szum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *