nie chcę więcej obcych rąk
dotyku chorobliwych zazdrości
piętna uczuć gasnących w butelce
przed pijanym lustrem
które nie potrafi uronić nawet łzy
nie chcę widzieć obłudy
obłąkanych zawiści
wegetujących na nieszczęściach innych

chcę być ogniem
które mówi językiem płomieni
wodą która drąży skamieniałość kłamstw
kroplą uwalniającą strumienie prawdy

wygrana jest tylko chwilą
oddechem od porażki
czasem na odnalezienie drogi
tej właściwej
gdzie pokora i szacunek
na scenie pierwsze skrzypce gra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *