miłości okrutna megiero
mirażem nietrwałym
gonić siebie każesz
wytrawnym winem upajasz
serce uległe twoją ofiarę
nie dajesz nawet wytrzeźwieć
do reszty trując niczym Kirke
ziół zwodniczych pękiem

smagasz biczem i spijasz
krew chciwymi ustami
zamykając na zawsze pragnień
masywne trumny
szkatuły co wnętrzem swym bogate
w których klejnot chciałby
na salonach błyszczeć
jego światło jednak metal
kłódki strzeże
grzebie gdzieś w głębinach
pod drewnianym wiekiem

twoich obietnic smak
niektórym znany
czasem jak dłużnik
bez hipotek żadnych
migasz się i kłamiesz
trwoniąc czyjś majątek

ambicją twoją
zwodzić i dawać nadzieję
by później niszczyć
odrzuceniem

4 uwagi do wpisu “do miłości

  1. Twoje wiersze są prawdziwe.
    To jest najważniejsze.
    Ciekawą masz osobowość.
    Godna poznania.
    Pozdrawiam:)
    czytelniczka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *