w moim śnie wszystko jest aż realne
transparentność powietrza wypełnia po brzegi strukturę pokoju
wydobywając z niej energiczną żółć ścian
jej natrętny kolor rozzuchwalony promieniami słońca
wydaje się wykraczać poza trójwymiarową przestrzeń snu
zanurzona tutaj dusza delektuje się pozytywnym zagubieniem
lub rozpamiętuje w dekadenckim nastroju psychozy
eklektyczna stylistyka mebli niczym różnorodność górskich grani
osacza nieruchomą fasadą współgrając jednak z resztą układanki


zza okna odważnie spogląda ohyda komuny
żarliwie kłóci się z fotograficznym mirażem ściennych grafik
kwiecistość kwiatów wypieszczona kobiecą dłonią
niczym piękna syrena kusi feerią barw
odurza subtelnością zapachu pragnie by ją adorować
zegar nieustannymi wysiłkami próbuje zawładnąć czasem
tym nieokiełznanym aniołem przemijania
ciągle zaklina i hipnotyzuje mosiężnym wahadłem
dobywając z siebie chroniczny dźwięk cykania
z desperackim uporem usiłuje wymusić uległość swojego ciemiężcy
i już nie wiadomo czy zegar istnieje dla czasu
czy też czas dla zegara

ten swoisty jawo-sen nie jest tylko zwykłym marzeniem
to eteryczna chwila wykraczająca poza granice ludzkiej percepcji
rodzaj ezoterycznego doświadczenia
mimo to przepełniony bezlitosnym strachem staram się obudzić
wyrwać z koszmaru powodowanego brakiem kontroli nad własnym ciałem
za wszelką cenę ze wszystkich sił uciec niczym pies z podkulonym ogonem
paraliżowany bezruchem zlany potem staram się krzyczeć
nieskutecznie odrętwiała krtań oferuje tylko cichy pomruk
niemy spazm bezsilności
wreszcie świt znużony moją udręką nadciąga z odsieczą
świetlistym orężem wyrywa z ramion złośliwego Boga Snów

czy to tylko senna wizualizacja niewarta uwagi iluzja
czy ostrzeżenie zbliżającego się nieszczęścia
może po prostu wiadomość zwiastun iż kiedyś nadejdzie dzień
pękną żelazne rzeźby krat
runą lochy dręczącej mnie samotności
nadzieja wykiełkuje bujnym kwieciem spełnienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *