po polu połamanych róż
boso stąpamy
kalecząc stopy
nieświadomi karzemy się za błędy
nadzieja wraz z płatkami kwiatów
opada na ziemię
obracając marzenia w popioły

nie, nie znamy wcale wstydu
egoizm w naszych umysłach
sprawia że widzimy tylko własny ból

karmiąc wciąż serca hipokryzją
wmawiamy sobie altruizmy
dopiero gdy czarna wybije godzina
prawda odkrywa nasze oblicza

dalej ku powierzchni!
odpychamy się od tonących

dalej ku powierzchni!
zaczerpnąć trochę powietrza

dalej ku powierzchni!
po trupach by samemu wybrnąć z opresji

humanitarni
a gorsi nawet od zwierząt
zdolni do odczuwania uczuć wyższych
a nieczujący
potrafiący pielęgnować
a niszczący miejsca bytowania

karmiąc własne wrzody próżności
błądzimy jak we mgle
żyjemy wciąż złudzeniami
tłumacząc że i tak jesteśmy lepsi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *