widziałem ludzi staczających się na dno
co przerażeni swoim strachem
niczym widma przeszłości
beznamiętnie wiją się po ulicach
ich zniewolone umysły
w hipnotycznym uścisku
zaciskają na szyi ostatnią pętlę
uciekając od życia!
rozwiązują swoje problemy


słyszałem ich głosy
kierowane przed siebie
tak jakby Bóg mieszkał w pokoju obok
głosy przed którymi nie dało się uciec
nabrzmiałe od wewnętrznych emocji

potykałem się o ich ciała
przyciśnięte dźwiganymi krzyżami
broczące w mieszaninie potu i krwi
dla nich świat zatrzymał się nagle w miejscu
kształty straciły swoją formę
światła utonęły w ciemnym mroku
a wszystkie smaki zlały w jeden – gorzki

a ja samotny w betonowym zgiełku miasta
prześladowany uciekającym czasem
zaciskając wściekle zęby
muszę trwać
I muszę być niewzruszony!

tak to wiara
wiara co kruszy wszelki strach
nadzieja że nastąpi lepszy czas
trzyma w całości poszarpany umysł
odkłada porażkę ciągle na później
mimo zwątpień
nie daje zniszczyć duszy demonom
i tak nowy dzień
zapisuję kolejną kartę
co dawno już nie jest „tabula rasa”

Jedna uwaga do wpisu “na dnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *