ciała splątane jak gąszcz
toniemy w rzece namiętności
jej rwący strumień porywa w dal
mknie przed siebie wartkim nurtem
świat w oddali oblicze chowa
wiruje w koło na dalszym planie
to się nie liczy bo teraz my
pragniemy stać się jednością

serca już biją tym samym taktem
usta stopiły jedną czerwienią
wspólne oddechy parzą pragnieniem
mglistym spojrzeniem spalamy się
krzyżowym ogniem zbłąkanych oczu
co płonąć każą miłością
w drżącej pogoni za dziką rozkoszą
tańczymy bezwstydną nagością

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *