siedzę nad białymi kartami
czystego jeszcze papieru
może taki powinien pozostać
do końca ponurej egzystencji

pytasz dlaczego piszę smutkiem
rozmazuję pożółkłe łzy
brudzę papier
plamami niespełnienia

trzeba być promieniami słońca
wiatrem życia
gonić jego każdy oddech
powtarzasz

miłość jest wspomnieniem
szczęście urojeniem

po co lać wodę
być ascetą samo-się-kamienującym
uszczęśliwiać konfabulacjami
spełniać twoje życzenia

nie potrafię

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *