człowiekiem jestem
z kości i krwi
zwyczajnym szarym pełnym słabości
żyję z dnia na dzień jak każdy inny
troskom na przekór stawiając czoła
niczym szczególnym się nie wyróżniam
nićmi przeznaczenia tkać życie muszę
ulotny na wietrze jak mały płomyk
wiatrom i burzom umykam ciągle

lecz kiedy wena strumieniem spływa
i głowę wypełni twórczym nektarem
wszechmocnym Bogiem
staję się co wskrzeszać umarłych potrafi
żywych do grobu mogę wpędzać
na całe miasta kataklizm sprowadzać
a kiedy zechcę moc szczęścia zsyłam
według uznania zasług i cnót

światy na nowo obdarzam ładem
z praw fizycznych mogę drwić
to cała siła słowa i pióra
mej wyobraźni poezji mej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *