to było na ławce
w cieniu codzienności
zwykła rozmowa
a może szum drzew?
słowa wyrastały między konarami
przecinki chowały się pod ściółką

czas
przeobraził puste nazwiska
w pełne godności osoby

zaufanie to dar
wcale nie boski
przynosi tylko ukojenie
na rozszalałym morzu zawiści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *