późno tak
mrok już rozlał się ulicami
dzień chłodnym oddechem
od progu pożegnał betony miasta
niepewność wypełniła jego zakamarki
wiara straciła rację bytu

nigdy jednak nie gubisz swojego światła
nie porzucasz nadziei
wiesz że niedaleko stąd tli się żar
ognisko nad którym Hestia
niestrudzona czuwa
twoja siła
moc która do szczęścia jedną z dróg
bo czystą miłością od zarania rozpalona


to twój dom twój cichy azyl
przystań na morzu niepokoju
i chociaż sam szalonym wichrem
masz swoje wzloty i upadki
zawsze odnajdziesz w nim kąt
tu drzwi szerokim gestem
dla ciebie się chylą
pod jego dachem jak w matczynym łonie
ciepło jest i bezpiecznie
to twoja mała ojczyzna
więc dbaj i pielęgnuj
broń niczym wolności
by ogień nie wygasł nigdy już

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *