chciałbym tak wdychać
twych włosów księżycowe bukiety
upijać symfonią zapachów
i błagać o więcej

nie szczędząc dotyku
ni ust namiętności
chcę zwiedzać twych piersi blade pagórki
malować ich biel kolorem pragnienia
i wspinać na sutków różane wierzchołki

pragnę opadać i pragnąć wciąż mocniej
podążać przez kibić
i badać pośladków jędrne krągłości
zatrzymać na chwilę na udach powabie
by wreszcie łona
soczyste smakować doliny

nie liczmy sekund
choć zegar nakręcony chwilą
przegryzajmy przemoc dnia
by popić bezwstydnością nocy

czas jest zbrodniarzem
katem który pragnie uśmiercać
drwić z naszych pragnień i dusić emocje
skazywać na tęsknot wieczne cierpienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *