chociaż lód ziębi serce
którego nikt nie chce przygarnąć
ciało trawi przeklętych ogień
nienawiści zrodzonej w ludzkich głowach
przez zawiść i chore ambicje
po to by lepszym od drugiego być
by swoje imię na piedestał wstawić
sław jadem zacząć pluć


i sam do siebie modlę się
do absolutu tysiącem imion sławionego
bym nigdy nie zaznał tej wściekłej zarazy
co niczym trąd ogarnia świat!
bym nigdy nie oślepł tylko w siebie wpatrzony
wiedziony trendów zdradliwą dłonią
a myśl zawsze uwolnić potrafił
mimo lochów kratami zakutych
tam myśli i słowa zgnilizną stłamszone
konają z wolna komercją dobite
a czyny dobre jak zwykle zgłuszone
skandalem gwiazdy i parciem na szkło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *